Nie mogłem się na nią napatrzeć. Wyglądała jak anioł. No może przesadzam, ale jest na prawdę urocza. Te blade rumieńce na jej policzkach. Mały zgrabny nosek i duże zielone oczy podkreślające jej urodę. A o włosach nie wspomnę. Czy to są jej naturalne? Nigdy nie spotkałem się z takim kolorem włosów u kobiety. Tylko nie wiem po co jej te duże czarne zerówki. Chce dodać sobie inteligencji? Wyższości? Wyglądem grzeszy, ale na prawdę dużo zależy od jej charakteru. Sekretarka nie musi być seksowna, ale bystra i 'mobilna'. Z resztą nie powinienem w ogóle myśleć, że ona jest seksowna. Mam swoją kobietę. Która teraz w domu za pewne już usycha z tęsknoty. Ale ciekawe za czym. Za mną, czy za namiętnym seksem?
- Sakura Haruno. - rozmyślenia przerwał mi przyjaciel. Popatrzyłem na niego ze zdziwieniem. Nie wiedziałem o co mu chodzi.
- Co?
- Sakura Haruno, lat dziewiętnaście . - uśmiechnęła się. - Metr siedemdziesiąt. Mam doświadczenie, pracowałam przedtem również w firmie, ale stosunkowo mniejszej. - nieśmiało opuściła głowę spoglądając na swoje dłonie.
- Yy.. jasne. - podrapałem się po głowie. Po co mi to wszystko wiedzieć? To Kiba jest pośrednikiem. Ja umywam od tego ręce.
- Sasuke Uchiha. - wymusiłem uśmiech podając jej dłoń. Lekko ją ścisnąłem patrząc głęboko w jej tęczówki.
- Nigdy nie spotkałam mężczyzny z czarnymi oczami. - syknęła poważnie nie odrywając ode mnie wzroku.
- A ja nigdy nie spotkałem żywej lalki Barbie.. - odbiłem piłeczkę. Na te słowa różowowłosa tylko zachichotała i jakby zesmutniała. Cóż nie chciałem sprawiać jej przykrości.
- Coś nie tak? - odezwał się Kiba karcąc mnie wzrokiem.
- Nie, w porządku.
- To ja zmykam, Saske. - Zajmę się resztą. - puścił mi oczko, a ja spojrzałem na niego wzrokiem ''Nienawidzę cie cymbale!''. I znowu wszystko na mojej głowie. Ta firma beze mnie, by zginęła. Jestem sercem tego miejsca.
- Piękna fotografia.. - nim się obróciłem Sakura już stała przy moim biurku. Przejechała palcem po kryształowej ramce.
- Dzięki. - burknąłem.
- Kim jest ta piękna blondynka? Ma oczy jak ocean..
Patrzałem się na nią z niedowierzaniem. Czy ona dobrze się czuje.. Zadaje mi pytania których nikt wcześniej mi nie zadawał. W sumie to nawet dobrze mi z tym. Szczerze mówiąc nigdy nie miałem osoby, z którą mógłbym porozmawiać. Twierdziłem, że nikt mnie nie zrozumie. Po zdobyciu fortuny myślałem, że każdemu chodzi wyłącznie o zysk. A kobiety? Pchały się na siłę nie wiedząc jakie mam upodobania. Wyśmiewałem słowa '' Zostanę z tobą na zawsze, choćby nie wiem co, obiecuję!''. Bo tak, by nie było. Prędzej zostałbym spoliczkowany i zwyzywany od zboczeńców. Tak, tak właśnie, by to wyglądało. Milczałem jak grób. Wszystkie emocje trzymałem w sobie. Nie chciałem ukazywać ich światu. Po co? Gdy ludzie za dużo o tobie wiedzą, co cie rani, co cie cieszy to wykorzystują to. Myślisz, że to przyjaźń na całe życie.. a twój przyjaciel gdy tylko nadarzy się okazja wskakuje do łóżka z twoją dziewczyną.
- To moja.. - zawahałem się. - Dobra znajoma.
- Dobra znajoma? I tak namiętnie się całujecie? - zaśmiała się.
Sam nie wiem co gadam. Bredzę od rzeczy. Nie wiem, dlaczego przy niej chcę dobrze wypaść i dlatego się gubię we własnych myślach. Może ta jej inteligencja na mnie tak działa. Tylko raz przeglądnąłem jej CV. Muszę przyznać dziewczyna z ogromnym potencjałem. Nie wiem, dlaczego tak nisko się ceni i pracuję tylko jako sekretarka. Powinna przeprowadzać ze mną wywiad do najpopularniejszej gazety w Tokio, a nie mi usługiwać.
- Tak. Tak to się teraz nazywa. - jej dobry humor podzielił mi się. Była taka roześmiana, a jej oczy krzyczały ''Piękny dziś dzień!''. Ciekawe skąd w niej tyle optymizmu. Widocznie nigdy nie doświadczyła takiego cierpienia jak ja. Nie dodałem, iż moja rodzina zwyzywała mnie od upośledzonych przez moje niepohamowane żądze. Chcieli ze mnie zrobić wariata wsadzając do psychiatryka na dwa lata. Może jestem głupi, brak mi piątej klepki, czasem przesadzę z whisky, ale wiem co to miłość. I wiem, że to co łączy mnie i Ino to tylko seks i chemia. Nie mogę w żadnym stopniu porównać tego do ''miłości''. Czasem chciałbym pogadać z kimś na temat jak mi minął dzień, co u mnie, czy wszystko dobrze. Są to słowa znienawidzone przez większość.. a mi tego brakuje.
Gdy wracam do domu biorę tylko prysznic i spełniam zachcianki Ino. Zwykle przywiązuję ją do łóżka. Ona udaję orgazm lub też nie. Tak, czy siak ten związek to chyba fikcja. Nie wiem, dlaczego teraz o tym myślę i dochodzę do takiego wniosku. Cholera, co się dzieję..
- Byłeś w Indiach? - przerwała ciszę.
- Yyy.. - zapomniałem. Przysięgam. Byłem w tylu miejscach, że nawet nie wiem gdzie.
- Pytam, bo masz tego porcelanowego słonia.. - wytrzeszczyłem oczy patrząc na nią ze zdumieniem.
- Mam takiego samego .. - wskazała palcem na tę cenną rzecz. - Babcia przywiozła mi go właśnie z Indii. - ponownie zaszczyciła mnie swoim pięknym uśmiechem.
- Faktycznie.. jest z Indii. - odparłem po dłuższym zastanowieniu.
Oboje gwałtownie obróciliśmy się na huk otwierających się drzwi. Nie zdziwiłem się w ogóle widząc kobietę o długich blond włosach. Jednak ona zdziwiła się bardzo widząc mnie przy różowowłosej. Zaraz rozpocznie się sekcja.
- Witaj kochanie, przeszkadzam? - warknęła sarkastycznie mierząc Sakurę wzrokiem.
- Ja tylko.. - przerwałem jej wypowiedź. I tak wydawało się jakby nie wiedziała co powiedzieć. Jej twarz znowu zamalowały dwa różowe rumieńce.
- Ino, nie rób scen. To moja nowa sekretarka. - rzekłem zgodnie z prawdą. No bo, o co jej niby chodzi? Ja tu tylko wypełniam swoje obowiązki.
- To ja już pójdę.. - wyszeptała.
- To świetny pomysł. - syknęła.
Poczułem zapach jej landrynkowych włosów, gdy przeszła obok mnie z taką gracją. Pewnie nawet nie wie, że kusi. Ino zauważyła błysk w moim oku i szybkim krokiem znalazła się obok mnie.
Zilustrowałem ją dokładnie. Mimo wcześniejszych stwierdzeń, śmiało mogę powiedzieć, że jest piękna. Jej krótka koronkowa bluzka przylegająca do jej wąskiej talii. Przed kolana spódniczka również w białą koronkę. Nie trudno zgadnąć, że pod spodem nie ma nic. Zrobiło mi się gorąco. Mroczki opanowały moje oczy. Nie raz powtarzali, że Ino jest urodzoną modelką i ma idealną figurę co do cala. Jestem szczęściarzem, że to ja nią obracam. Może chamska uwaga, ale właśnie takiego mnie uwielbia.
- Tęskniłeś? - odezwała się zakleszczając jedną dłoń na szyi. Drugą kierowała w kierunku mojego rozporka. Nie protestowałem. Chciałem tego. Cholera, czy ja na prawdę jestem seksoholikiem? Kolejne uzależnienie? Whisky i pejcze mi wystarczą...
Zsunęła moje bokserki najszybciej jak się dało dotykając mojej męskości. Trochę nie odpowiadały mi okoliczności. Zaraz ktoś może wejść. Nie mam, ani kajdanek, ani stymulatorów. Taki seks mi nie wystarcza.
Zacisnęła dłonie na moim przyjacielu poruszając ustami szybciej i wolniej. Och, Ino jesteś wspaniała. Umiesz rozładować mój stres. Niestety nie zdążę ci się odwdzięczyć. Kupę papierków na mnie czeka.
****
czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńHej
OdpowiedzUsuńDzisiaj wpadlam na twojego bloga i mnie zaciekawił. Czekam na nexta. Weny
Ewcia Nee-Chan (^.^)