Ino odjechała czarnym Lamborghini parę godzin temu. W spokoju mogłem zająć się przeróżnymi interesami. Przynajmniej tak myślałem. Oprócz spraw biznesowych głowę zaprzątała mi różowowłosa lalka barbie. Nigdy nie widziałem takich oczu. Wprost lśniły troską. Do tego ta krótka czara spódniczka idealnie dopasowana do jej wąskiej talii. Ku mojemu zdziwieniu nie miała dużego dekoltu.. w sumie wcale nie miała. Zazwyczaj, gdy jakaś kobieta przychodzi do mojej firmy pracować ubiera się dość kontrowersyjnie. Chcę pokazać, jaka to ona nie jest. W sumie jako facet nie mogę na to narzekać. Ludzie wzięliby to, jako argument, że faktycznie może jestem gejem. Jakby oceniali wartość człowieka tylko po orientacji, czy wyglądzie.
Mimo, że Yamanaka nie błyszczy inteligencją, to za to nadrabia w innych rzeczach. Moja babcia - jedyna osoba, z którą mam nawet dobry kontakt; czasem ją odwiedzam w jej małej wiosce - strasznie jej nie cierpi. Kiedyś przedstawiłem jej biuściastą blondynkę. Od razu wyczułem tą niechęć do Ino. Później jej zachowanie, tylko potwierdziło moje przekonanie. Babcia uważa, że Ino nie jest za grosz dobrym człowiekiem. No tak, ona ocenia wyłącznie ludzi po tym, czy dają coś od siebie dla innych. Czy pomagają. Coś w tym guście. Tak wychowali jej rodzice, bo pochodzi z naprawdę dobrego domu. Nigdy nie brakowało jej miłości. A Yamanka? To niesamowity duszy grosz. Chciałaby dostać wszystko nic od siebie nie dając.
Pamiętam, że moja babcia niesamowicie kochała zwierzęta, jednak rodzice nigdy żadnego jej nie kupili z powodu uczulenia jej ojca na sierść. Może miała kiedyś rybki. Ale pragnęła z całego swojego czystego serca mieć psa.
Będąc w jej rodzinnym mieście dowiedzieliśmy się, że to ona zrefundowała tamtejsze schronisko oddając przez kilka miesięcy swoją emeryturę. W dodatku założyła jakąś organizację wsparcia. Zdziwiłem się, gdy nie poprosiła mnie o pomoc. Dałbym. Lubię pomagać ludziom. Mam dużo kasy, a nie mam z nią już co robić. Jednak ona uparcie stała przy swoim, że chciała na to sprawiedliwie 'zapracować'.
Yamanka patrzyła na to wszystko z kpną. Uznała,że moja babcia jest czystą wariatką. W tej kwestii akurat się z nią nie zgadzałem. Jest jedyną ważną kobietą w moim życiu. Zawszę mogę się jej wygadać bez ograniczeń i darzę ją ogromnym szacunkiem. Z resztą nie bez powodu. Jest silną osobą i w wielu sytuacjach daje sobie radę sama. Mój dziadek zmarł kilkanaście lat temu na służbie w Wietnamie. Ale to swoją drogą.
- Sasuke, przeszkadzam? - rozległ się głos Kiby po moim dużym gabinecie.
- Właściwie to nie. Coś się stało? - zapytałem z nutką złości.
- Mamy problem. - westchnął.
Dokładnie zilustrowałem go wzrokiem. Zrobił się aż zielony na twarzy. Widzę, że jakaś grubsza sprawa. Nie dobrze.
- Ten sławny projektant, który zajmuję się twoją kolekcją tutaj jest.. - zazgrzytał zębami. - Mówi, że od tygodnia nie dostał projektu, na który zawzięcie czekał, a chyba z pięć razy wysyłał e-maila z przypomnieniem.
Szybko podniosłem się z miejsca i udałem się w stronę drzwi. Na mojej twarzy malowała się wściekłość. Nic nie dostałem. Żadnego listu elektronicznego. Czyżby jedna z moich sekretarek mi, by nie przypomniała? Za co ja im płacę? Myślą, że to nie jest w zakresie ich obowiązków? Mam ochotę wszystkie je zwolnić. Oprócz rzecz jasna Sakury. Jej wina na pewno nie mogła to być skoro zaczęła pracę od dzisiaj.
- Czekaj.. - ręka Kiby mnie zatrzymała przed naciśnięciem docelowej klamki. - Nie możesz tego tak załatwić. Jesteś zły widzę to, a krzykami niczego nie wytargujesz. Nie możesz przecież go stracić nie ma lepszego projektanta.
- Masz rację... - podrapałem się po głowie. - Cholera, i co ja mam zrobić?
- Może ja to załatwię..
Usłyszałem jej landrynkowy głosik. Wyłoniła się tuż sprzed drzwi. To miło z jej strony. Bynajmniej chcę robić coś akurat nad swoje obowiązek. Te suki, które siedzą tylko przed tymi laptopami mogłyby brać z niej przykład. Ale zaraz,zaraz. Co ona tutaj robi? Podsłuchiwała? Po co?
- Podsłuchiwałaś? - od razu ją słownie 'zaatakowałem' .
- Sasuke nie mamy na to czasu. Liczy się każda minuta. - pokazał mi oczyma, bym jej odpuścił. Kurde, od kiedy on taki miły?
- Jasne. - prychnąłem. - Idź, jeśli musisz. - dodałem.
- Dziękuję Sasuke-kun.
Na te słowa zadrżałem. Nawet moja własna dziewczyna tak się do mnie nie zwraca. Ach, no tak zapomniałem. Słowo takie jak 'kultura' jest jej obce. W każdym razie powiedziała to taką z gracją, że aż się głodny zrobiłem.
- Módl się lepiej.. - mój przyjaciel mnie odbijał. Nigdy nie był optymistą.
Chodziłem zestresowany w te i wewte. Siedzi tam już godzinę, a o czym sekretarka może rozmawiać z projektantem? Wydaję mi się, że nie mają wspólnych spraw. A przynajmniej nie powinni mieć. Poprawiłem i trochę poluzowałem swój krawat, po czym chwyciłem za telefon stacjonarny. Mam dość. Ta cisza mnie zabija. Zbyt dużo teraz od niej zależy. Wykręciłem numer do Ten-Ten.
- Witam z tej strony Ten-Ten.. - nie pozwoliłem jej skończyć.
- Sasuke? No co jest? - odpowiedziała trochę chrypowatym głosem.
- Czy Sakura już z nim tą załatwiła?
- Niestety nie. Siedzę tutaj cały czas nie wychodziła jeszcze z biura.. - podparłem się ręką o biurko, po czym odłożyłem słuchawkę. Jeśli nie przekona go o szansę, to leżę. A właściwie cały mój dobytek. Nigdzie nie znajdę tak dobrego projektanta od zaraz. Sakura, proszę Cie..
szkoda że tak rzadko dajesz rozdziały :( a rozdział super :D
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział jak i cała reszta opowiadania !😍😍😍
OdpowiedzUsuńKiedy next ?
Byłoby świetnie jakbyś zamieszczala jakąś inf z publikacją kolejnego rozdziału, przybliżona data czy coś, jakaś inf z procentami rozdziału 😉
Czekam czekam nie mogę się doczekać; *
KEDAIRA 😘
Genialny rozdział jak i cała reszta opowiadania !😍😍😍
OdpowiedzUsuńKiedy next ?
Byłoby świetnie jakbyś zamieszczala jakąś inf z publikacją kolejnego rozdziału, przybliżona data czy coś, jakaś inf z procentami rozdziału 😉
Czekam czekam nie mogę się doczekać; *
KEDAIRA 😘